Pastorzy
Grzegorz Wojno (Pierwszy Pastor)
W czerwcu 2000 roku ukończyłem Chrześcijańską Akademię Teologiczną w Warszawie i przeniosłem się do Poznania, żeby odbyć praktykę w tutejszym zborze.
Pochodzę z Ełku i moja droga do Boga przechodziła różne etapy. Jako siedemnastolatek odrzuciłem wiarę w istnienie Boga. Pamiętam dokładnie tę chwilę, kiedy powiedziałem moim rodzicom, że nie wierzę w Boga i nie będę chodził do żadnego kościoła. Jednak w głębi duszy nie mogłem pozbyć się szacunku, jaki żywiłem dla Tego, który moim zdaniem nie istniał. Czułem nawet smutek, kiedy ludzie wokół mnie wypowiadali się przeciw Bogu, używając ostrych słów. Ja tak nie mogłem. W tamtym czasie jedna z najbliższych mi osób zaczęła opowiadać mi o Jezusie. Zaczął mi też o Nim mówić mój kolega, który wcześniej "rozrabiał". Powoli nabierałem coraz głębszego, wewnętrznego przekonania, że Bóg istnieje i chce, żebym powierzył mu swoje życie. Bałem się tego. Obawiałem się, że Bóg zabierze mi wszystko, co jest przyjemne i daje radość. Dlatego w pewnym momencie zdecydowałem się nie myśleć o tym więcej. Pokłóciłem się z moją sympatią i postanowiłem „się nie nawracać”. Dwa, może trzy miesiące później wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Wieczorem, kiedy kładłem się spać, poczułem przy moim łóżku czyjąś obecność. Nie miałem żadnych wątpliwości, kto to jest. On przyszedł i rozmawiał ze mną. Jeszcze się opierałem, jeszcze dyskutowałem. Kiedy usłyszałem, że mam powierzyć swoje życie Jezusowi, odpowiedziałem: Panie, to nie jest dla mnie. Kiedy po raz trzeci usłyszałem w swoim sercu to wezwanie, zacząłem wołać: Panie, chcę tego. Chcę, żebyś przebaczył mi moje grzechy i dał mi swojego Ducha. Tego wieczoru doświadczyłem czegoś niezwykłego. Przeszedłem jak Alicja na drugą stronę lustra. Ujrzałem sprawy w zupełnie innym świetle. Najważniejsze było jednak to, że stałem się Bożym dzieckiem. Wiedziałem o tym bez cienia wątpliwości. Bóg, o którym wcześniej myślałem, że jest odległą, mityczną postacią, stał się bliskim, dobrym, kochającym Ojcem. Poczułem, że moje życie ma teraz sens, bo jego punktem odniesienia jest Bóg. Doświadczyłem Jego działania i po dziś dzień nie przestaję doświadczać. Od 2002 r. jestem Pierwszym Pastorem I Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów w Poznaniu.
Ireneusz Roethel (Drugi Pastor)
Pewnie już wiesz czym jest smutek, cierpienie lub samotność, ale nie koniecznie musisz wiedzieć, czym jest szczęście, ponieważ wielu ludzi nie wie tego do dzisiaj. Jakiś czas temu byłem jednym z nich. Większość młodzieńczego czasu spędzałem z chłopakami na ulicy, w knajpach i na koncertach rockowych, szukając wolności i własnych ideałów. Jednak tego czego szukałem, tam nie znalazłem. Ciągle mi czegoś brakowało, czułem pustkę, zadawałem przeróżne pytania lecz nie znajdowałem na nie odpowiedzi. Czułem jak powoli moje młodzieńcze ideały umierają, jak umiera moja dusza. Zobaczyłem że staję się taki sam jak Ci których zawsze potępiałem, pełen złości i nienawiści. Trudno opisać ten stan w kilku zdaniach, mogę tylko powiedzieć, że pewnego razu, kiedy byłem zmęczony życiem a ludzie na których polegałem zawiedli, nie mając żadnej alternatywy napisałem list do Boga, który włożyłem do szuflady mojego biurka a następnie o nim zapomniałem. Wyglądał on mniej więcej tak:
„Czy to nie dzięki Tobie staje się taki sam jak oni?
Pragnę zemsty i śmierci a nienawiść jest mi bliższa niż cokolwiek na tym świecie. Pozwól mi jeszcze raz uwierzyć, ze istniejesz. Wyjdź i podaj mi swą dłoń. Proszę zaopiekuj się mną.”
Kiedy go napisałem nic się nie wydarzyło, kolejny dzień był taki sam jak poprzednie szary i smutny, ale osiem miesięcy później zaczepił mnie pewien człowiek, który opowiedział mi o Jezusie Chrystusie – kim był i po co przyszedł na świat 2000 lat temu. Zacząłem czytać Biblię i znajdować odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Wkrótce postanowiłem pójść Jego śladami. Z każdym dniem poznawałem Go coraz bardziej. W moich oczach pojawił się błysk nadziei, a moja twarz zaczęła promieniować szczęściem. Świat przestał być dla mnie taki szary jak dawniej. Dziś służę Bogu najlepiej jak potrafię, jestem też szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci, a to wszystko dlatego że Bóg zapełnił w moim życiu tę cząstkę, której nie zapełniłby żaden człowiek ani cokolwiek na tym świecie. Dzięki temu mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy.
Od 2009 roku jestem Drugim Pastorem I Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów w Poznaniu.

Rada Zboru
W kadencji 2011-2013 w skład Rady Zboru wchodzą: Leszek Drzewicki (Przewodniczący), Grzegorz Wojno (Zastępca Przewodniczącego), Hanna Szumigała (Skarbnik), Lidia Filipczak (Sekretarz) oraz Ireneusz Roethel.
Leszek Drzewicki (Przewodniczący Rady Zboru)
Urodziłem się w 1968 r. Baptystą jestem już od siedmiu lat, lecz moja przygoda z Bogiem zaczęła się ponad 25 lat temu. Pewnego razu siostra mojego ojca przesłała naszej rodzinie paczkę za pośrednictwem dwóch braci. Przy poczęstunku przygotowanym przez moją mamę zaczęli rozmawiać o Bogu. Mama, będąc wówczas jeszcze sympatykiem świadków Jehowy, żywo uczestniczyła w tej rozmowie. Ludzie ci zwiastowali Chrystusa całkiem innego, takiego żywego, mieszkającego w ludzkim sercu. Zaprosili całą naszą rodzinę na nabożeństwo do Kościoła Chrześcijan Baptystów w Szczecinku. Skorzystałem z zaproszenia i wraz z mamą pojechaliśmy tam. Od tamtej pory zacząłem częściej uczestniczyć w nabożeństwach. Poznawałem coraz bardziej Boga, uświadamiałem sobie, że jestem grzesznikiem i że coś z tym muszę zrobić. Po około roku uczęszczania do Kościoła zostałem zaproszony na kurs młodzieżowy w Kołobrzegu. Tam po jednym z nabożeństw ewangelizacyjnych Słowo Boże naprawdę przemówiło do mnie i uświadomiło mi w pełni jakim jestem grzesznikiem i że potrzebuję Bożego przebaczenia. Modląc się tam, oddałem swoje życie Jezusowi. Po dwóch tygodniach (dokładnie 30 sierpnia 1987 r.) przyjąłem chrzest razem z 15 braćmi i siostrami. Od tego czasu zaczęła się moja przygoda z Bogiem. Dzisiaj po tylu latach z Panem, po wielu doświadczeniach, wielu wysłuchanych modlitwach, nauczyłem się oddawać każdy nadchodzący dzień Bogu i z cierpliwością oczekiwać na odpowiedzi na moje modlitwy, z pokorą żyć każdego dnia i oczekiwać na Jego przyjście. Obecnie już piąty rok pełnię w I Zborze Kościoła Chrześcijan Baptystów w Poznaniu funkcję Przewodniczącego Rady Zboru.
Hanna Szumigała (Skarbnik)
Jesienią 1989 roku po raz pierwszy przekroczyłam z siostrą drzwi naszej kaplicy. Trochę z ciekawości, nieśmiało, z tremą, nie wiedząc, czego do końca możemy oczekiwać zasiadłyśmy w ławce. Pamiętam, że nie było wtedy pastora, bo ten "były" już odszedł, a "nowy" dopiero się sprowadzał. Ale to nie miało większego znaczenia. W jednej z pierwszych odśpiewanych przez zborowników pieśni, usłyszałam słowa znane mi z rodzinnego domu. Płakałam i modliłam się jej słowami "Bliżej o bliżej wznieś mnie i
tul, do siebie Chryste przez radość i ból, chowaj mię zawsze na sercu swym, Synu człowieczy i nocą i dniem". Jakże inaczej wtedy zabrzmiały, pełniej, z miłością. Nikt nie musiał mnie już zachęcać i mobilizować, moje serce tam pozostało!
W kwietniu następnego roku przyjęłyśmy chrzest wiary poprzez zanurzenie.
Mijały lata, - urodziłam i wychowałam troje dzieci. Wróciłam do pracy. Jednak domowe i zawodowe powinności nie pozwoliły mi na szersze angażowanie się w naszej społeczności. Dopiero w styczniu 2007, gdy nagle do Pana odszedł nasz drogi brat w Chrystusie, który był zarówno przewodniczącym Rady Zboru jak i skarbnikiem, poczułam potrzebę zastąpienia Go. Nie tylko odczułam jak bardzo był mi drogi, (śpieszmy się kochać ludzi...) ale w tej niepowetowanej stracie spadło na mnie wielkie pragnienie - dla niego, przejąć część jego obowiązków, bo w tym okresie był człowiekiem "orkiestrą" w zborze. Pamiętam, że sama powiedziałam pastorowi, że mogę zająć się finansami, tym bardziej, że robię to zawodowo. I tak jestem już (nie do wiary!) piąty rok skarbnikiem. W międzyczasie organizowałam raz w roku we współpracy ze wspaniałą siostrą Klaudią Wiazowską studium biblijne metodą indukcyjną . W naszych comiesięcznych spotkaniach kobiecych w zborze, cyklicznie przygotowuję temat rozważanej lekcji.
Raz w roku jedziemy z delegacją na konferencje kobiet. Trzeci rok uczęszczam też na spotkania grupy "Przełom Życia". Jest to program samopomocowy, pomagający w rozwiązywaniu konfliktów i nawiązywaniu nowych, dobrych relacji międzyludzkich. Pytam, co Pan ma dla mnie, bo chciałabym jeszcze móc robić coś w czym będę spalać się dla Niego, z pasją, miłością, radością...czego każdemu Bratu i Siostrze z całego serca życzę.
Lidia Filipczak (Sekretarz Rady Zboru)
Urodziłam się w Poznaniu w rodzinie Świadków Jehowy. Od dzieciństwa czytałam Pismo Święte. Jednak jego treść przez lata była wypaczana przez nauki, które niewiele miały wspólnego z Ewangelią. Wyrwane z kontekstu wersety biblijne przypasowywano do głoszonych nauk, a źródła tych nauk do dziś mają miejsce w Brooklynie. W wieku 25 lat wspólnie z rodziną (mamą i siostrą) opuściłyśmy organizację Świadków Jehowy. Przez kilka lat nie szukałam Boga. Czasami czytałam Biblię, ale moje oczy były ślepe. Bez Ducha Świętego czytane Słowo było tylko literą. Dopiero kiedy brat Jasiński zaprosił moją mamę do Kościoła Zielonoświątkowgo Duch Święty zaczął działać. Kazanie brata Koli zmieniło moje życie. Najbardziej dotknął mnie werset, że z łaski zbawieni jesteśmy. W Organizacji Świadków Jehowy na zbawienie trzeba zapracować (jakby to było możliwe). Dlatego ten werset jest dla mnie taki cenny. Kiedyś odwiedziłyśmy I Zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów i Pan sprawił, że wrosłyśmy w tę społeczność. W naszym baptysterium w dniu 10.10.2004 zostałam ochrzczona w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego – stając się nowym człowiekiem i Bożym dzieckiem. Od kilku lat wspólnie z siostrami uczę w Szkółce Niedzielnej prawd biblijnych starsze dzieci, a w kwietniu 2011 zostałam wybrana do Rady naszego Zboru, w której pełnię funkcję Sekretarza.
